sobota, lutego 02, 2013

The Body Shop - BORN LIPPY - błyszczyk/balsam do ust

The Body Shop - BORN LIPPY - błyszczyk/balsam do ust

A więc zajrzyjmy do mojej kosmetyczki...
Pierwsze co w niej zobaczyłam to BRON LIPPY - błyszczyk do ust firmy The Body Shop :)
Dostałam je od Ukochanego jako prezent z wizyty w Londynie :)

Dostałam dwa : Raspberry (malina) i Watermelon (arbuz).


Skład:

-Watermelon - Ricinus Communis (Castor Seed) Oil, Lanolin, Polyglyceryl-3 Beeswax, Flavor, Beeswax, Hydrogenated Castor Oil, Silica, Benzyl Benzoate, Citrullus Vulgaris (Watermelon) Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Ammonium Glycyrrhizate, Benzyl Alcohol, Tocopherol, Methyl 2-Octynoate, Titanium Dioxide, Yellow 5 Lake, Red 7 Lake
- Raspberry - Ricinus Communis (Castor Seed) Oil, Lanolin, Polyglyceryl-3 Beeswax, Flavor, Beeswax, Hydrogenated Castor Oil, Silica, Benzyl Benzoate, Tocopheryl Acetate, Carthamus Tinctorius (Safflower) Oil, Ammonium Glycyrrhizate, Rubus Idaeus (Raspberry) Extract, Tocopherol, Titanium Dioxide, Red 7 Lake, Yellow 5 Lake

Cena:

ok 18 zł  / 12ml -> dostępne tylko w sklepie The Body Shop.
 za ok 20 zł (razem z przesyłką) można je zakupić na allegro :)

Jednak jest to moim zdaniem dość duża cena (wiadomo mieszkamy w kraju absurdów) patrząc na to, że w Anglii na stronie internetowej sklepu "The Body Shop" można je dostać za ok £2 (oczywiście w zależności od promocji i zapachu :) czekoladowe są niestety droższe).

Mój opis:


Błyszczyki te zachęcają do zakupu i użycia głównie swoim pięknym zapachem. Są w małych zakręcanych opakowaniach, niestety nie jest to ich dość dużym plusem, gdyż musimy nałożyć je pędzelkiem, ale że nie zawsze mamy go przy sobie to wybieramy palec. Ogólnie pudełeczko jest praktyczne (po za tą jedną niedogodnością :) ) i małe - co jest jego największym atutem gdyż możemy je wszędzie włożyć (kieszeń, mała torebka) i zabrać ze sobą :)
Jak już wcześniej pisałam mają piękny zapach, jednak szczerze mówiąc błyszczyk o zapachu "Watermelon" tj arbuza, wcale nim nie pachnie. Co prawda zapach jest słodki, owocowy i ogólnie fajnie pachnie. Natomiast "Raspberry" tj malina bardziej przypomina zapach Mamby "Malinowej" niż samych malin :)
Gdy byłam ostatnio w "The Body Shop" użyłam testera Born Lippy o smaku "Strawberry" tj truskawkowym i powiem wam, że tego zapachu nie da się zmienić. Pachnie jedna wielką słodką truskawką  - coś jak płyn do kąpieli "The Oryginal Source" o smaku "British Strawberry" !:) Czyli mega słodko i truskawkowo !
Kolor jak widać na zdjęciach także zachęca do użycia :) Ładny, kolorowy i soczysty .

 Co do konsystencji - w pudełeczku ma zwartą konsystencje, jednak kiedy chcemy go zaaplikować jest trochę klejący (?). Po nałożeniu go trzeba umyć palce tudzież pędzelek, bo po wytarciu chusteczką nadal potrafi pozostać na palcu/pędzelku.  

Pudełeczko zawiera niespełna 10ml jednak jest bardzo wydajne :)
Używam "Watermelon" od pażdziernika i jeszcze zostało mi go ok 1/3 opakowania (co widać na zdjęciu wyżej :)).
Niestety bardzo krótko utrzymuje się na ustach. Teoretycznie jest to balsam, a zadaniem balsamu jest nawilżenie ust, jednak on nawilża usta tylko kiedy na nich jest, później fakt faktem usta są miekkie, ale tez przez krótki okres czasu. Fajnie chroni usta podczas zimy i mrozu jednak musimy go często nakładać :) 
Kiedy balsam przedostanie się nam do buzi czujemy lekko chemiczny posmak, który może nas lekko "drapać w gardle".

Zapomniałabym... kolor na ustach ! :) Kolor po nałożeniu jest bardzo delikatny. Usta są lekko świecące (oczywiście zależy od ilości nałożonego produktu) i pachnące, lekko nadaje barwę wargom, jednak efekt zabarwienia jest bardzo delikatny i subtelny.
"Watermelon" - prawie nie nadaje barwy ustom, sam w sobie jest kolory lekkiego pomarańczu także usta dzięki niemu mają lekki połysk i zapach.                                                                                                "Raspberry" (zdjęcie)- nadaje ustom lekki różowy kolor, nabłyszcza i oczywiście nadaje piękny zapach ! :)



Także reasumując:

Plusy/Minusy   
                                                                                                        
      - piękny zapach i kolor   / nie do końca arbuz pachnie arbuzem :) jeśli balsam przedostanie się nam do buzi to czuć w lekko chemiczny smak         
                                                            
                                   - nawilża usta i nadaje im ładny połyk + ochrona przed mrozem / krótko utrzymuje się na ustach

                                   - nadaje delikatnej (!) barwy wargom 

- pudełeczko - jest małe i poręczne / kiepska aplikacja

-  wydajność /

Ogólnie moim zdaniem produkt zasługuje na PLUS :)
Jego wady są do zniesienia, a jeśli chodzi o cenę produktu to przekłada się ona na wydajność i efekt jaki oczekujemy, zresztą jest dość dobra jak na kosmetyk marki The Body Shop.

Także... POLECAM ! :)


1 komentarz:

  1. Mam malinkę. Świetna jest, ale aplikacja zwala mnie z nóg :(

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania i wyrażania swojej opini! :)