środa, lutego 25, 2015

Seria: pachnący dom czyli przegląd zapachów które umilą nam dzień

Ostatnio bardzo często palę woski. Odeszłam już od zapachów typowo zimowych i weszłam w coś bardziej wiosenno-letniego. Zima już dawno mi zbrzydła i chcę więcej słońca i ciepełeko! Dziś pokażę Wam dwa nowe zapachy od YC oraz napiszę czy warto kupować świecę. Zapraszam!



Zacznijmy od nowości jakie Yankee Candle wypuściło zaraz po seri Q1 2015. Seria wiosenna (Q1) to nic innego jak zapach aloes, masło shea czy oasis. Zaraz po serii wiosennej weszła też Grand Bazaar i po niej Love is in the air. Grand Bazaar to zapachy orientalne jak maroocan argan oil, oud oasis, frankincense. Love is in the air, jest to edycja walentynkowa i ma dwa zapachy: pink grapefruit oraz red raspberry. Zapachy z serii Q1 2015 będą dostępne zawsze, jednak seria Love is in the air oraz Grand Bazaar są edycjami limitowanymi dlatego warto zakupić woski, aby wypróbować zapachy. Skusiłam się na opcję bardziej owocową, bo mocniejsze zapachy (grand bazaar) już mi trochę zbrzydły po zimie, gdzie większość wosków była mocna, ciężka i aromatyczna.

Pink grapefruit


Jest to dla mnie zapach typowego, różowego grapefruita, którego każda z Was choć raz w życiu jadła. Można wyczuć jego kwaskowatość, ale też lekką słodycz która stoi na drugim planie. Jest to owocowy wosk o intensywnym zapachu, także trzeba uważać gdy nakładamy go do kominka, bo jego cytrusowa nuta potrafi zmęczyć. Różowy grapefruit będzie idealny w ciepłe popołudnie, bo nie ma otulającego aromatu typowego na jesienno-zimowe wieczory, ale pobudząjący do działania i relaksyjący zapach.

Red raspberry


Zapach słodziutki jak świeża malina. Od razu przypomina mi lato i pyszne maliny jedzone prosto z krzaka na działce. Taki zapach z pewnością dobrze komponowałby się podczas randki, ponieważ nie jest nachalny, ale za to słodki, pyszny (aż chce się go zjeść!) i bardzo aromatyczny.  Nie jest aż tak mocny jak pink grapefruit, jednak potrafi być mocniejszy kiedy nałożymy go zbyt dużo. Jest to mój ulubieniec wśród wszystkich prezentowanych dziś wosków.

Sweet apple


Wosk sweet apple pochodzi z kolekcji Q2 2014 i jest jednym z letnich zapachów. Jest to zapach typowego, słodkiego jabłka. Jednak jego słodycz nie dorównuje red raspberry, jest ona bardziej świeża. Zdaje sobie sprawę, że zapach jabłka nie trafi do każdej osoby, ale jest to ciekawy wosk, który idealnie komponuje się z wiosną oraz latem. Warto choć raz go zapalić i wypróbować. Pachnie dla mnie tak jak każda z was może wyobrazić sobie smak jabłka :)

Black coconut


Jest to chyba najmocniejszy wosk z całej 6. Kupując go, wzięłam go w ciemno. Robiłam zakupy na mintishop i zawsze chciałam mieć zapach kokosa w wosku. Niestety, nie jest to typowy zapach słodkiego kokosa, jak mają np. oleje kokosowe (te kosmetyczne oczywiście). Gdzieś w tle można wyczuć lekką kokosową nutę, nawet pewną słodycz, ale bardziej czuć mydlany zapach który mnie po prostu odrzuca. Wiem, że już nie wrócę do tego zapachu, bo jest bardzo intensywny, trzeba uważać z ilością jaką wkładamy do kominka i nie jest to typowy kokos, jakiego szukałam, tylko połączenie kwiatów, które wychodzą na pierwszy plan, z kokosem gdzieś w tle.

Pink dragon fruit


Jest to owocowy zapach z dość słodką, ale również kwaśną nutą w tle. Można powiedzieć, że jest nawet trochę egzotyczny. Wosk potrafi być naprawde mocny, więc lepiej nałożyć go mniej niż za dużo. Nie wiem z czym go porównać, ale jest bardzo ciekawy i oryginalny.Sam kolor wosku już poprawia humor, a zapach dodaje jeszcze więcej uśmiechu na twarzy!
  
Berrylicious


Berrylicious to moja pierwsza świeca o pieknym słodko-kwaśnym zapachu jagód. Aromat potrafi być otujący, ciepły, a zarazem świeży i pobudzający. Gdy wąchałam go w słoiku, w sklepie wydałam mi się intensywny i bałam się, że cały pokój będzie pachniał jagodami. Nic bardziej mylnego! Przy paleniu zapach traci na mocy, jest subtelny, ale bardzo dobrze wyczuwalny w powietrzu. Pachnie jak ciasto jagodowe i chce się je od razu zjeść. 
Czy świeca jest lepsza od wosków?
Trudno mi powiedzieć. Z pewnością moja jest delikatniejsza, ale słyszałam, że świece potrafią być mocniejsze zapachem od wosków, zależy jaki mają aromat. Myślę, że każda miłośniczka YC, choć raz  wżyciu powinna zainwestować w swoją świecę, choćby małą i cieszyć się z zapachu jaki daje. 
Wosk, sampler czy świeca?
Samplerom mówię NIE. Nie lubię ich, pachną dla mnie strasznie słabo i szybko się spalają. Wolę kupić wosk, który jest o ok 3 zł tańszy. A jeśli chodzi o świece, to nie zamierzam tez kupować ich w absurdalnej ilości. Duża kosztuje prawie 100 zł i ją najbardziej opłaca się kupić, jednak gdybym paliła świecę codziennie dostałabym na głowę. Dlaczego? Ile można wąchać to samo. Lubie zmieniać i eksperymentować, a do tego najlepsze są woski. Woski kosztują od 6-8 zł, mamy ich bardzo duży wybór, od zapachów świeżych, po słodkie i na mocnych, orientalnych kończąc. Możemy wybierać ile chcemy. Jeden wosk starcza na ok 4-6 paleń, w załeżności od intensywności zapachu jaką chcemy uzyskać. Jednego dnia chcemy cytrusowego grejpfruita? Nie ma sprawy. Na drugi dzień możemy zapalić summer scoop, który jest słodki i pyszny! Jeśli się nam znudzą owocowe nuty, możemy zapalić np. masło shea, albo markoański olej arganowy, które są orientalne i specyficzne. I to w woskach jest piękne. Bo gdybym miała kupić np. 4 świece za ok 100 zł, to trochę przesada, ale 4 woski po ok 7 zł, brzmią ok :)

Teraz uciekam, bo czeka mnie testowania nowych zapachów wosków, a w tle załączona telewizja internetowa.Dobrze jest czasami odpocząć... :) a Wy jak odpoczywacie w wolnym czasie?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i wyrażania swojej opini! :)