wtorek, lutego 03, 2015

Ulubieńcy stycznia czyli kosmetyczne rewelacje minionego miesiąca

Czemu doba nie ma 48h? Dlaczego sesja jest takim złodziejem czasu? Nie wiem, ale dzieki niej, systematycznie co pół roku jest mnie w tym czasie mniej, także przepraszam was :) niestety ulubieńcy również z lekkim opóźnieniem, ale są! Także zapraszam... :)






Zacznijmy od pielęgnacji! W tym miesiącu jakoś bardziej się nią zajęłam i miałam więcej nowych produktów do testowania. Pierwszym takim "małym" złotkiem jest maska Kallos bananowa. Zamówiłam ją bo...właściwie sama wpadła mi do koszyka. A już wiem nawet dlaczego! na przełomie listopada i grudnia pokochałam odżywkę bananową z The Body Shop, ale jej cena straszy. Ok 25 zł za 250 ml. Kupując ją załapałam się na promocję, że przy zakupie jednej druga była za 1 gr. Jednakstarałam używac się ją oszczędnie, bo ma piękny zapach i jej działanie równiez było super. Kupując prezenty na gwiazdkę w Mintishop wyskoczyła mi ta z kallosa w propozycjach. Sam zapach banana mnie skusił. Za 1 l zapłaciłam coś około 10 zł. Oczywiście konsystenacja THB i Kallosa to dwie różne sprawy tak samo jak zapach, ale ta z Kallosa również okazała się być bardzo dobra w działaniu, dzieki czemu dzis ląduje w ulubieńcach. Bardzo dobrze wygładza włosy, są one bardziej lśniące i miękkie w dotyku. Skład również na plus, ponieważ nie zauważyłam tam żadnych silikonów (jak się mylę to piszcie ! :)). Kolejnym światełkiem w  tunelu jest masełko TBS. Jego piękny jabłkowy zapach powala. Szkoda, że jest to wersja świąteczna i nie można jej już kupić. Jednak małe opakowanie ma również swoje plus, bo masełko używałam jako krem do rąk. Pudełeczko idealne jest to torby. Skóra po nim jest od razu nawilżona i pięknie pachnąca. Jak już jesteśmy na smarowidłach to polecam również olej kokosowy z Organique. Kupiłam go z myślą o włosach i co sprawda używam go do końcówek bo zapach jest powalający (kokos, prawdziwy kokos). Jednak nie jest to jego jedyne zastosowanie. Polubiłam również zmywać nim makijaż (głównie oczy), ale także balsamować się czy nakładać pod rękawiczki na noc na dłonie. Nie wiem czemu ale pokochałam ostatnio właśnie zapach kokosa. Kolejnym, mało kokosowym produktem jest antyprespirant Eucerin. Wcześniej zachwyciłam się Vichy, ale drugie opakowanie utwierdziło mnie w przekonaniu, że to strata pieniędzy. Pociłam sie jeszcze bardziej, a dodatkowo Vichy nie potrafiło poradzić sobie z brzydkiem zapachem. Eucerin jest tańszy (V 40 zł, E 24zł) i wydaje mi się większy. Plusem jest przezroczyste opakowanie które pokazuje zużycie. Dodatkowo Eucerin o wiele lepiej mnie chroni i faktycznie mniej się poce. A o to mi własnie chodziło. I ostatni z tej kategorii to balsam myjący do włosów z botuliną. Polubiłam go za lekki skład, ciekawy, ziołowy zapach i za to, że mnie w końcu nie podrażnia! Jeden z nielicznych szamponów, który nie wysusza moje biednego skalpu. Jeśli znacie jakieś ciekawe szampony to dajcie znac, bo ten niestety mi się skończył...


Z kolorówki jest ubogo, bo tylko szminka z Avonu o kolorze berry smooch oraz kredka do brwi z Golden Rose. Jeśli chodzi o szminkę to kocham jej nawilżającą formułę i piekny, wyrazisty kolor. A kredka z GR to chyba odkrycie roku. Kupiłam ją za jakieś 7-8 zł, ma idealny kolor, jakby stworzony dla mnie. Dodatkowo daje efekt naturalnych brwi i chyba najważniejsze, że malowanie nią brwi trwa minutę? Dobra może dwie. Z cieniem męczyłam się ok 10 minut, aby było równo, ładnie, dokładnie, wyczesywalam ze 100 razy, poprawiałam, a tutaj nie mam tego problemu. Oczywiście zdarza się, że nałożę jej zbyt dużo, ale to wystarczy lekko wyczesać i efekt jest idealny.
W kategorii makijażu dzis będą też dwa akcesoria. Jeden to pędzel Zoevy 238 pencil shader, który jest idealnym pędzlem, gdy chcemy odrobinę przyciemnic bądz rozjaśnić kącik oka, ewentualnie dodac koloru pod okiem. A kolejny to grzebyk z Inglota. Niestety kupiłam nową maskarę z Yves Rocher sexy pulp i chyba zmienili formułę, bo jest tragiczna. Skleja rzęsy w jedną wielką rzęse, czasami tylko w 3. Ale nie wyobrażam sobie dalszego życią z nią, dlatego musze kupić inną maskarę, bo z tą się wykonczę. Wracając do grzebyka, bardzo dobrze rozdziela rzęsy, wyczesuje nadmiar tuszu i nadaje rzesą normalny wygląd :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i wyrażania swojej opini! :)