czwartek, kwietnia 02, 2015

Ulubieńcy miesiąca lutego i marca

Na początku marca ulubieńców nie było, bo nie miałam produktów, które mogłabym określić mianem ulubieńców. Były wtedy tylko dwa kosmetyki, które postanowiłam pokazać razem z dzisiejszymi. A więc jakie produkty spisały się u mnie bardzo dobrze? A może po prostu używałam ich cały czas, ale nie robiły piorunującego wrażenia? Zapraszam na post!



Pielęgnacja

Pierwszym produktem jest krem z kwasem migdałowym 5% od Pharmaceris. Używam go już od końca stycznia i miał być to właśnie mój ulubieniec w lutym. Bardzo dobrze współpracuje z moją skórą, na policzkach mam od wiele mniej zmian trądzikowych i skóra jest o wiele gładsza. Niestety nie mogę nakładać go na skórę nosa jak i czoła, bo mam Łojotokowe Zapalenie Skóry (ŁZS) i krem mnie w tych miejsach wysusza, przez co skóra to odchorowywuje przez parę dobrych tygodni. Następnym produktem jest odżywka do rzęs Realash. Rok temu testowałam ich starą wersję (klik) i byłam nią zachwycona. Teraz mam nową i już po miesiącu użytkowania widzę efekty, na które czekałam od samego początku. Rzęsy są widocznie dłuższe, dzięki czemu oko wygląda o wiele lepiej, a spojrzenie jest ładniejsze. Oleje do twarzy Evree polubiłam dopiero w marcu. Dlaczego? Bo dopiero wtedy zaczęłam do używac na dany problem skórny. Próbowałam nim olejowac twarz, średnio mi to wyszło, do tego zapach róży, niestety nie powalał. Kiedyś jednak Maxineczka powiedziała, że bardzo dobrze sprawdza się w stanach zapalnych. Zaczęłam go więc używać na policzki i tutaj spisał się świetnie! Czerwone plamy zniknęła, wszelkie przebarwienia zmalały prawie do zera. I dodatkowo, świetnie sprawdza się w zmywaniu makijażu wodoodpornego jak maskara czy eyeliner. I ostatnim produktem został Batiste, suchy szampon do włosów. Zakupiłam go gdy Batiste wszedł do Rossmanna. Niestety nie było mojej ulubionej wersji Wild, ani Paisley. Był tylko dla brunetek i właśnie ten. Floral Essence ma piękny, delikatny, kwiatowy zapach. Idealny na wiosnę! Parę słów o innych zapachach Batisów: 1 2 3 A możecie dostać je TU.

Kolorówka


Nigdy nie lubiłam maskar Colossal, bo wcześniej jedna mnie uczuliła. Jednak jakoś na początku marca musiałam kupić jakąs maskarę, a akurat ta była w promocji w Superpharm i wiele dziewczyn ją chwaliło. Od pierwszego użycia  pokochałam ją. Bardzo dobrze wydłuża rzęsy i je pogrubia, a tego własnie od maskary oczekuje. Nie osypuje się, ani nie odbija. Rewelacja. Korektor Collection 2000, kupiłam podczas pobytu w Londynie. Znów, wszystkie możliwe blogerki, które były w Londynie polecały zakup tego produktu. I gdy pierwszy raz go uzyłam, to faktycznie WOW. Rewelacja jako baza pod cienie, bardzo dobrze kryje cienie pod oczami, nie rozmazuje się, nie znika. Czego chcieć więcej? No i temperówka z Golden Rose. Mam kilka kredek, do brwi, jak i ust, ale często mi się łamią. Ta temperówka świetnie ostrzy kredki, które nie łamią się i można je zatemperować do naprawdę ostrej główki. Polecam ją kupić, mimo 6 zł, które kosztuje.

A jak Wasi Ulubieńcy? :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Zapraszam do komentowania i wyrażania swojej opini! :)