poniedziałek, sierpnia 29, 2016

Podkłady godne polecenia - czyli złota piątka która sprawdzi się na skórze tłustej i mieszanej

   Od wielu lat poszukiwałam podkładu idealnego. Niestety, wiele stron, blogów, vlogów czy innych tego typu miejsc poleca podkłady typowo matujące. Uwierzcie wypróbowałam jakieś 90% polecanych podkładów do skóry tłustej i wyobraźcie sobie moje zdziwienie gdy każdy podkład był beznadziejny! Tak zaczęłam poszukiwanie idealnego podkładu, który zgra się z moją skórą i będzie wyglądał dobrze na mojej buzi cały dzień. Trwało to około 3 lat, ale dzięki temu znalazłam 5 naprawdę dobrych i dość przystępnych cenowo podkładów. A więc zaczynajmy!



Zacznijmy może od mojej skóry, nie dość że jest jasna (nie jest to może kolor porcelany ale i tak trudno mi znaleźć odpowiedni odcień), to jeszcze z wieloma problemami. Mam łojotokowe zapalenie skóry (ŁZS), a więc uwierzcie że mam bardzo bardzo tłustą skórę, ma ona skłonności do podrażnień (po których wychodzi mi podrażenie związane z ŁZS) i niestety lubi się zapychać. Dodatkowo nie mam jednolitego kolorytu skóry, chociaż ostatnia zmiana pielęgnacji wpływa pozytywnie (niedługo o niej na blogu), ale zdarzają się również zaognione zmiany trądzikowe, czy czerwone place związane z ŁZS. Podkład którego poszukiwałam musiał mieć od średniego do dobrego krycia, dość jasny kolor bez większych podróżowych tonów, nie zapychać skóry, nie podrażniać jej, nie zrobić po 2 h ciasta i co najważniejsze wytrzymać minimum 10 h na mojej skórze. Dlaczego aż tyle? Wcześniej pracowałam i studiowałam, a więc wychodząc o 7 rano z domu i wracając o 22 chciałam mieć pewność że podkład nie jest zważony, starty czy nie podkreśla suchych skórek. Oczywiście przedstawione poniżej podkłady nie wytrzymują 14 h w stanie nie naruszonym. Takich nawet nie szukałam! Jednak ich znoszenie nie wygląda źle, można normalnie pokazać się ludzią.
Zacznijmy może od obalenia super rewelacyjnych produktów które u mnie się nie sprawdziły. M.in nie sprawdził się Revlon, choć kolor miał cudowny i wyglądał na mojej skórze pięknie, po ok 3-4 h gdy przychodził czas na przypudrowanie robiło mi się na skórze ciasto. Kolejny gagatek to Double Wear od Estee Lauder, który od samego początku wyglądał słabo, świeciłam się już po ok 2-3 h, przypudrowany dawał wielkie ciacho. Affinimat od Maybelline wysuszał i podrażniał, bo ma bardzo wysoko w składzie alkohol. All Matt od Catrice był ok, jednak skóra szybo się do niego przyzwyczaiła i znów zaczął się ważyć. Nie wspomne nawet o podkładach z MAC'a. Głównie mówię o Pro Longwear czy Studio Fix, świecenie po ok 3-4 h i oczywiście po przypudrowanie mega zważenie. Do tej oto mało lubianej świty dołączył podkład 123 Perfect od Bourjois, które również słabo się trzymały na buzi, ważyły i ścierały się. Uwierzcie, że wszystkie próbowałam minimum 5-6 krotnie i dawałam im różne szanse, czy to w zimę, czy to w lato, czy z różnymi pudrami, efekt zawsze był ten sam czyli bardzo słaby.

A więc które podkłady podbiły moje serce?


Lasting Finish 25 h, Rimmel
Jest to mój faworyt! Kupiłam go jakieś 2-3 lata temu na jednej z pierwszych promocji w Rossmannie -49%. Niestety, bądz stety wszyscy wykupili wtedy Healthy Mix z Bourjois, a ten leżał w szafie obok i szybko zwrócił moją uwagę. Mam kolor 100 Ivory, niestety jak na pierwszy kolor z gamy jest dość ciemny i ma lekkie różowe podtony, także niekażdy go polubi. Kryje porównywanie do Revlon Colorstay (krycie można dozować, zmniejszać lub zwiększać dzięki czemu idealny jest dla osób z ładną cerą, ale także takich które mają problem np z trądzikiem), jest nawilżający, ale przy odpowiednim pudrze matującym trzyma się ok 5 h bez większego świecenia, po przypudrowaniu nie ma problemu z jego jakością, nie waży się, ściera się normalnie, nie robi plam, nie podkreśla suchych skórek, ma SPF 20. Zużyłam około 4-5 opakowań. Cena 41zł, ale pokecam łapać go na promocjach bo często można go dorwać za mniej niż 30 zł, a w sklepach internetowych nawet za ok 24 zł.


Match Perfection Rimmel
Wpadł w moje ręce przypadkiem, mimo że wcześniej myślałam, że nic lepszego od jego brata Lasting Finish firma nie mogła wyprodukować. Mam odcień 103 true ivory, który początkowo wydawał sie strasznie ciemny, ale naprawdę bardzo dobrze dopasowuje się do skóry. Oczywiście jeśli ktoś ma jasną karnację lepiej kupić odcień jaśniejszy. Sama zamierzam kupić 101 lub 100 (bardziej na zimę), jest również coś dla osób z bardzo jasną, alabastrową wręcz cerą, jest to odcień 010. Podkład dorównuje swojemu bratu z czerwoną zakrętką (Lasting Finish :)), ma o wiele ładniejszą gamę kolorystyczną, krycie jest odrobinkę mniejsze, również jest podkładem nawilżającym, a więc nie podkreśla suchych skórek, trzyma się cały dzień, nie robi plam czy smug. Po ok 4-5 h trzeba się przypudrować, ale również nie robi efektu ciasta. Jego plusem nad Lasting Finish jest fakt, że nie da zrobić się nim efektu maski. Wygląda na skórze bardzo naturalnie, ale jednocześnie żadne niedoskonałości nie prześwitują. Cena to 39 zł, jednak na promocjach można go kupić za ok 30-28 zł, a w sklepach internetowych nawet za 20 zł.


Skin Balance Cover, Pierre Renne Professional
Bardzo dawno temu miałam jego starą wersję, którą bardzo lubiłam. Do nowej trochę bałam się podejść, bo wiadomo, różnie ze zmianami bywa. Jednak jest to tańszy zamiennik Revlon Colorstay. Bardzo dobrze wygląda na buzi, nie ściera się, nie wysusza, może lekko podkreślić suche skórki, ma bardzo dobre krycie, które można zwiększać, a więc idealny dla osób z problemami skórnymi. Po ok 4-5 h trzeba go przypudrować, ale nie waży się. Jedyny minus jest taki, że w upały jakie ostatnio na nawiedziły nie daje rady. Jest świetny na jesień, zimę, ale nie na wysokie temperatury. Ma wiele ładnych odcieni, oczywiście znajdziecie również coś bardzo jasnego, mój odcień to No20 Champagne, kolor dość zółty, nawet trochę już biały, bez różowych podtonów. Cena to ok 35 zł, jednak często jest na promocjach za ok 20 zł.


True Match, L'Oreal Paris
Dlaczego kupiłam ten podkład? Sama nie wiem. Miałam jego wcześniejszą wersje i wręcz nienawidziłam jej. Jednak ta podbiła moje serce. Mam go w odcieniu 1N Ivory, bardzo fajny jasny odcień, który idealnie zgrywa się z moją skórą w zimę. Początkowo nie lubiłam się z nim(tak jak z jego wcześniejszą wersją), jest satynowy, dość suchy i trzeba naprawdę się napracować aby go ładnie nałożyc, ale! Kiedy już nauczymy się go nakładać wygląda na naszej skórze pięknie. Lekko rozświetla naszą skórę, dzięki czemu wygląda ona na zdrową i pełną blasku (nie mylmy tego z wielkim rozświetleniem rozświetlaczem), dobrze kryje, nie wysusza, może lekko podkreślić istniejące suche skórki i po ok 5 h trzeba się przypudrować. Po przypudorwaniu nie waży się, ściera się normalnie, nie robi plam czy smug, na SPF 17. Polubiłam go za dodanie blasku skórze. Ten podkład również przy wielkich upałach nie da rady. Lepiej stosować go w jesień, zimę czy wiosnę. Cena to ok 60 zł, w promocjach kosztuje 35-40 zł, a w sklepach internetowych nawet ok 30 zł. 


Face Finity All Day Flawless, Max Factor
To jest chyba jedyny podkład dedykowany skórze tłustej który mam. Jest to podkład, korektor i baza w jednym. Mam w kolorze 47 Nude, który niestety jest bardzo ciemny... wcześniejsze odcienie były bdość różowe, dlatego zdecydowałam się na ten i używam go rzadko, szczególnie w lato kiedy jestem opalona. Ma najmniejsze krycie ze wszystkich dziś pokazanych, powiedzialabym że jest średnie (a głownie porównują go z Revlonem), musiałabym nałożyć go więcej aby było dobre, ale wtedy zrobiłaby mi wielką ciemną twarz (ahh ci producenci i ich dobór odcieni). Niestety gama kolorstyczna pozostawia wiele do życzenia. Podkład sam w sobie dobrze wygląda na twarzy, trzyma się cały dzień, normalnie się ściera, nie waży po przypudrowaniu, ma SPF 20, wytrzymuje ok 6-7 h zanim zaczne się mocniej świecić. Cena to 60 zł, często w promocji za 35 zł.


Primer Lasting Finish, Rimmel
Bardzo polubiłam się z tą bazą bo nie jest aż tak mocno silikonowa jak wszystkie inne które mam. Utrzymuje makijaż na wiele długich gidzin w idealnym stanie. Nie jest to oczywiście typowo silkonowa baza więc np na ślub jej nie nałożyłabym nigdy, ale na dzień, w którym wiem, że makijaż musimy trzyma się minimum 12 h jak najbardziej. Jest lekka i nie zapycha, a to u mnie podstawa. Cena to ok 20-30 zł.

Odcienie:

- Lasting Finish Rimmel 100 Ivory,
- Match Perfection Rimmel 103 True Ivory,
- True Match L'Oreal Paris N1 Ivory,
- Face Finity All Day Flawless Max Factor 47 Nude,
- Skin Balance Cover Pierre Rene Professional No20 Champagne.

Podsumowanie:


Każdy z tych podkładów serdecznie Wam polecam. Wszystko zależy od tego jakiego koloru szukać, jak mocne chcecie krycie, czy może wolicie dłużej mat. U mnie bywa róznie, zależy od pory roku, ważnych wyjść czy po prostu wielu spraw na głowie w ciągu dnia. Przez ostatnie 2 miesiące non stop sięgałam po pierwszą dwójkę, głównie Match Perfection ze względu na dość ciemny odcień, ale przy ostatnich upałach towarzyszył mi Max Factor. Oczywiście sam podkład nie załatwia sprawy, ważne jest też jak go nakładamy, o tym możecie przeczytać TU, ale również jakiego pudru używamy. Do cer bardzo tłustych polecam Kryolan Anty Shine, jest to mój ulubieniec i mimo że wszyscy straszą jak to on nie zapycha u mnie nic takiego się nie wydarzyło, a używałam go codziennie przez rok. Teraz używam go na ważniejsze wyjścia, natomiast na co dzień towarzyszy mi puder bambusowy z jedwabiem z Biochemii Urody.  Kryolan jest mocniejszy, na dłużej starcza (przy codziennym używaniu przez rok zużyłam połowe), ale również jest droższy, bo kosztuje ok 80 zł. Natomiast puder z BU jest tani, bo kosztuje ok 17 zł, aniestety ma beznadziejne opakowanie (wszystko osypuje dookoła), ale bardzo dobrze matowi skórę. Może nie tak mocny jak Kryolan, ale czasamo trzeba odpocząć od mocniejszych produktów, aby skóra się nie przyzwyczaiła :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i wyrażania swojej opini! :)