poniedziałek, kwietnia 09, 2018

Ulubieńcy ostatnich miesięcy i dwa kosmetyczne buble

     Dawno nie miałam kosmetyków które w jakiś szczególny sposób podbiłyby moje serce. Większość produktów, które lubiłam pojawiały się już na blogu w serii Ulubieńców. Znalezienie produktów, które są warte uwagi jest naprawdę trudne, szczególnie kiedy testuje się tyle nowości. Jednak udało mi się znaleźć kilka perełek, na które powinnyście zwrócić uwagę podczas zakupów!

 

Mohani, kakao łupane i masło babassu

Obydwa produkty są rewelacyjne! Dodatkowo kakao łupane używam jako krem na noc do twarzy. Po porodzie miałam straszny problem z odwodnioną skórą twarzy, która mimo wielu kremów, peelingów i masek dalej miałam dużo suchych skórek, skóra była przesuszona, podrażniona i powróciło łojotokowe zapalenie skóry. Kakao poprawiło jej stan o 300%. Co prawda lekko tłuści skórę, dlatego używam go tylko na noc. Jednak nie zapycha jej, ani nie podrażnia.
Masło babassu stosuję przy masażu brzucha po ciąży, żeby szybciej wrócić do formy. Bardzo dobrze nawilża skórę, uelastycznia ją i daje świetny poślizg, idealny do masażu.


Organique, masło do ciała mleko i liczi - to masło towarzyszyło mi podczas całej ciąży. Łagodzi wszystkie podrażnienia, nawilża, wygładza i co najważniejsze nie podrażnia delikatnej skóry, która w ciąży potrafi płatać figle. To samo tyczy się skóry twarzy. Jednak z pomocą przybył krem Evree, pure neroli który pomógł z walką z niedoskonałościami. Niestety, w ciąży są one dość częste, bo zwiększa się ilość hormonów. Krem Evree normalizuje wydzielanie sebum, pomaga walczyć z niedoskonałościami i co najważniejsze nie przesusza skóry. Niedawnym moim odkryciem jest LOVECOIL, biokompleks do twarzy witaminowy. Kupiłam go w sumie przez przypadek. Poszukiwałam serum do twarzy z dobrym składem i akurat trafiłam na to cudo. Dodatkowo kosztował 15 zł, więc trafił do koszyka bez większych namysłów. Okazał się hitem. Ma przyjemną, olejową konsystencję. Jest to produkt do stosowania na noc z mocniejszym kremem, bo jednak zostawia tłustą warstwę na skórze. Serum bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę.

Na podkład Healthy Mix, Bourjois czaiłam się już dobre parę lat. Miał zaskakująco dużo pozytywnych opinii, jednak jednoznacznie one twierdziły, że jest to podkład do skóry suchej, jednak przy tłustej się nie sprawdzi. Mam tłustą skórę więc przechodziłam obok niego wzdychając głośno, bo przecież to taki hit, a u mnie zapewne się nie sprawdzi. Dorwałam go na promocji za ok 30 zł, stwierdziłam, że jak się nie sprawdzi to oddam go koleżance. Jednak okazał się totalnym hitem! Utrzymuje się wiele godzin, nie ściera, nie podrażnia, nie podkreśla suchych skórek. Skóra wygląda na promienną i zdrową, co przy nieprzespanych nocach z dzieckiem jest wybawieniem! Skóra wcale nie świeci się szybciej, podkład nie zapycha i dość dobrze kryje. Żałuję, że kierowałam się opiniami topowych blogerek, które stanowczo go odradzały, mimo że nie miały skóry tłustej. Nie dość, że znalazłam super podkład, to jeszcze odnalazłam najlepszy korektor jaki kiedykolwiek miałam, a mowa o Instant Anti-age The Eraser Eye, Maybelline. Pierwsze opakowanie w kolorze fair dorwałam w Niemczech. Jest to idealny odcień, którego uwaga uwaga z niewiadomych przyczyn nie ma w Polsce! Korektor ma dość dobre krycie, dodaje świeżości i zdrowia skórze pod oczami. Zakrywa wszelkie zaciemnienia i zasinienia. Masz małe dziecko? Dużo nieprzespanych nocy? To jest korektor dla Ciebie!

 


Matowe pomadki Golden Rose zna chyba każdy, jednak niedawno weszła do sprzedaży nowość Golden Rose, Soft&Matte Creamy LipColor. Moja pomadka jest w kolorze 102. Mimo koloru w opakowaniu który wskazuje na lekko różowy odcień jest to typowy nudziak. Idealny do codziennego makijażu czy to do pracy czy szkoły. Pomadka nie wysusza ust, trzyma się dobrze na ustach parę godzin, schodzi równomiernie od środka i ma piękne opakowanie (miedziana zakrętka i ala zamrożone szkło ). Kolejna jest Cream Lip Satin, Sephora, w kolorze 38. Kolor jest cudowny! Głęboki, mocny i intensywny kolor o nazwie Sweet Raspberry,. Jeśli chodzi o trwałość moim zdaniem lepiej spisują się matowe pomadki z Golden Rose, jednak nie mają tego koloru nad czym bardzo ubolewam, bo jest to mój ulubieniec w mocnych pomadkach.  Pomadka nie wysusza za bardzo ust, utrzymuje się dobrze na ustach, jednak jej cena (ok 50zł) jest dla mnie zbyt wygórowana, bo jest wiele lepszych pomadek w niższej cenie. Ale czyż ten odcień fuksji nie jest obłędny? Oczywiście nie tylko podkreślone usta wzbogacają makijaż. Do brwi używam Eyebrow pomade, Wibo w kolorze Dark Brown. Jest to mój faworyt w tej kategorii: bardzo długo utrzymuje się na skórze, ma idealny odcień, nie jest za zimny, ani za ciepły i kolor będzie pasował do większości z Was. Minus jest taki, że wysycha czyli jak każda pomada. Trzeba pamiętać o dokładnym zakręceniu oraz aby podczas malowania nie leżała otwarta (nakładamy na dłoń więcej produktu, a opakowanie zakręcamy).



Niestety, teraz pora na mniej lubiane produkty. Jednym z nich jest podkład Fit Me!, Maybelline do skóry normalnej i suchej. Podkład Fit Me! jest w dwóch wersjach: do skóry normalnej po suchą ale również do skóry normalnej po tłustą. Obydwa produkty różnią się również opakowaniem: do suchej jest w szklanej buteleczce z pompką, do tłustej w zwykłym plastikowym opakowaniu. Dodatkowo tego do skóry suchej trudno dostać w Polsce, a za granicą kosztuje ok 9 euro (ok 40 zł), a do skóry tłustej dostępny w każdym Rossmannie za ok 30zł, często jest również na promocji za ok 22 zł. Wersję do skóry tłustej mam i bardzo lubię. Za tę cenę nie spodziewałam się super podkładu, który wytrzyma na skórze wiele godzin. Jednak po podkładzie do skóry suchej, który jest droższy spodziewałam się, że będzie trochę lepszy. A tu niestety trafił się mały bubel. Mój podkład jest w kolorze 105, ładny, jasny, żółtawy odcień. Niestety poza tym że na skórze lekko ciemnieje, to po ok 2-3 godzinach strasznie się waży, skóra prawie ciągle się świeci i niestety podkreśla suche skórki. Kolejnym produktem jest korektor Healthy Mix, Bourjois. Mój jest w odcieniu 51. Ma tak żółty odcień, że to nieporozumienie, nie zakrywa prawie nic, nie rozświetla. W sumie nie robi nic. A więc po co tyle płacić za produk, który nie robi nic?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i wyrażania swojej opini! :)