piątek, maja 27, 2016

Ulubieńcy miesiąca maja - a dokładniej ostatnich 5 miesięcy

   Ostatni raz ulubieńców pokazywałam Wam...w listopadzie 2015 roku! Jest to strasznie długi okres czasu, ale już się tłumaczę. Wiele produktów które używałam albo mnie zawodziły, albo były dokładnie te same co w poprzednich miesiącach dlatego nie chciałam powielać tych samych produktów. W grudniu zrobiłam dość spore zakupy i wiele nowościu trafiło do mojej kosmetyczki, ale również zmieniłam zdanie o kilki produktach. Jesteście ciekawi co w tak długim czasie podbiło moje serce? Zapraszam :)


Produktów jest dość sporo, bo jednak 6 miesięcy to duży okres czasu który pozwolił mi dokładnie przyjrzeć się wielu produktom i wybrać z nich perełki. 


Już jakiś czas temu pokochałam markę Livioon, która zajmuje się produkcją perfum. Dlaczego? Zapach jest intensywny, długo się trzyma, a cena wcale nie straszy. Więcej o ich produktach możecie przeczytać TU. Aktualnie zakochałam się w zapachu o numerze 46, jest to nuta drzewno-orientalna, koszt to ok 55 zł. Kolejnym produktem który bardzo przypadł mi do gustu jest lakier hybrydowy SEMILAC o numerze 54. Dość długo poszukiwałam w sklepach stacjonarnych koloru Biscuit nr 32, jednak nigdzie nie mogłam go dorwać bo rozchodził się z szybkością światła, a kupować przez internet jeden lakier było dla mnie bzdurą. A więc wybór padł na nr 54, którego wcześniej nie chciałam bo ma drobinki, ale o nich zapomniałam... Jednak już przy pierwszym malowaniu okazało się, że drobinki są właściwie niewidoczne, kolor jest żywy, letni, ale za razem dalej nude, koszt to ok 30 zł.


Jeśli chodzi o pielęgnacje to bardzo polubiłam się z szamponem Yves Rocher zwiększający objętość z kwiatem malwy. Przy moim ŁZS potrzebuje również delikatnego szamponu, który przy codziennym myciu nie będzie podrażniał, ani wysuszał skalpu, ale także będzie delikatny dla włosów. I właśnie taki jest ten szampon, dodatkowo świetnie się pieni, ma cudowny kwiatowy zapach i jest wydajny. Za buteleczkę zapłacicie ok 12 zł, ale bardzo często jest w promocji za ok 10 zł bądz za połowę ceny czyli 6 zł. Kolejne produkty pochodzą z firmy Organique, które również w ostatnim czasie bardzo polubiłam i pozytywnie mnie zaskoczyły swoją jakością. Pierwszym z nich będzie krem do rąk, który już raz był w ulubieńcach (grudzień 2014). Używam go jakoś od listopada 2014 roku i nie zamienie go na żaden inny, ewentualnie na maskę z tej samej serii. Jest to produkt o zapachu żurawinowym, z pompką, ma w składzie Colhibin, masło shea, ekstrakt z perły, alantoinę, pantenol, glicerynę i witaminę E. Rewelacyjnie nawilża dłonie, ale nie pozostawia tłustej warstwy, skóra staje się napięta, gładka i nawilzona. Kosztuje 33 zł. Ostatnio również przekonuje się coraz bardziej do masełka do skórek z tej serii, ale jeszcze muszę je potestować. Kolejnym jest krem męski po goleniu, który używam jako...bazę pod makijaż! Więcej możecie przeczytać o nim TU. Kosztuje ok 35 zł.I ostatni produkt do pielęgnacji to balsam do ciała kozie mleko z liczi. Najpierw zakochałam się w jego zapachu, delikatny, bez wyrażnych nut owocowych czy kwiatowych. Ale koszt 55 zł trochę mnie odstraszał. Jednak jak już zdecydowałam się na niego to zakochałam się. Balsam świetnie nawilża skórę, nie muszę już codziennie się balsamować, wystarczy 2 razy w tygodniu, skóra nie swędzi, nie jest podrażniona, nie mam już suchych czerwonych miejsc na skórze. Czego chcieć więcej?


I czas na kolorówkę! Pierwszy raz polubiłam silikonową szczoteczkę w tuszach do rzęs i jest to tusz z firmy L'Oreal Paris Volume Milion Lashes w wersji podstawowej. Tusz świetnie wydłuża rzęsy, pogrubia jest i co najwazniejsze NIE SKLEJA. Więcej o nim możecie przeczytać TU. Koszt to ok 30-70 zł zależy od sklepu (polecam drogerie internetowe bo tam znajdziecie go najtaniej). Kolejnym produktem jest BROWdrama od Maybelline, zakupiłam go w listopadzie na promocji w Rossmannie za ok 15 zł i tej ceny jest wart, natomiast nie kupiłabym go w regularnej cenie. Dobrze utrwała brwi, ma lekki kolor, a więc warto wcześniej nałożyć np. cień do brwi, albo kredką dodać brakujące włoski, aby efekt był dobry. Najbardziej urzekła mnie w nim szczoteczka, która jest dośc fikuśna, od góry znajduje się dość spora kulka, która bardzo ułatwia nakładanie żelu. Ale jeśli chodzi o działanie, to tak samo sprawuje się żel z Catrice, który dostaniecie również za 15 zł, ale on ma prostą szczoteczkę, którą niewprawiona osoba może się umazać. Nie mogło zabraknąc wśród ulubieńców nowego korektora w płynie od Catrice. O wiele bardziej polubiłam go niż wersję starą w słoiczku. Co prawda trochę gorzej kryje niż stara wersja, ale dzięki temu że jest w płynie mogę nakładać go pod oczy, a tam nie waży się, ani nie wchodzi w zmarszczki, co zdarzało się w przypadku tego korektora w słoiczku. Bardzo polubiłam go za dość mocne krycie, wydajność i kolor, który akurat dla mnie jest idealny (mam 010), kosztuje ok 15 zł, ale bardzo trudno jest go złapać w Hebe czy to Naturze, ciągle jest niedostępny. Kolejnym produktem jest puder do konturowania z Kobo, którego złapałam na jakieś promocji za ok 10 zł (normalnie kosztuje ok 18 zł). Ma piękny zimny kolor, którego poszukiwałam (nr 308), trzyma się cały dzień, faktycznie bardzo dobrze nadaje się do konturowania twarzy, ale... nie każdej osobie będzie pasował! Jest to naprawdę BARDZO zimny odcień, chyba jedyny jaki znam, także zanim zakupicie go, dokładnie przeanalizujcie jego kolor, zróbcie sobie swatche na ręku, a nawet przyjdzcie bez bronzera do sklepu i spójrzcie jak wygląda na waszych policzkach. I pamiętajcie zanim podejmiecie decyzje wyjdzcie na normalne światło, bo w sklepie halogeny bardzo przekłamują odcień. Kolejne dwa produkty są do ust, jeden z nich to matowa pomadka w płynie z firmy CosmePick (nr 8). Nie jest aż tak trwała jak np. maty z Golden Rose, ale ma świetny odcień, który z pewnością będzie pasował każdej blondynce, różowy, delikatny, idealny do dziennego make up'u. Kosztuje w granicach 16 zł. Natomiast drugim produktem jest błyszczyk do ust z Elizabeth Arden (nr 01). Jest to kolor różowo-brzoskwiniowy, jednak świetnie wygląda na ustach, bardzo subtelnie, dobrze je nawilża i tak jak w przypadku pomadki z Cosmepick idealnie nadaje się do codziennego makijażu, albo do pracy. Kosztuje ok 28 zł.

Teraz czas na kolory, od prawej puder do konturowania z Kobo, później błyszczyk Elizabeth Arden i pomadka w płynie Cosmepick.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Zapraszam do komentowania i wyrażania swojej opini! :)