środa, lutego 08, 2017

Kosmetyczne nowości w mojej kosmetyczce

   Przez ostatni miesiąc nabyłam strasznie duzo kosmetyków! Mimo, że jednym z moich noworocznych postanowień było aby nie kupować kosmetyków w tonach. Jednak patrząc na to obiektywanie, wiele rzeczy mi się pokończyło, wiele potrzebuje do makijażu ślubnego, a tylko niektóre wpadły do koszyka "przez przypadek". I nie, nie próbuje się tłumaczyć :) Ostatni post z nowościami znajdziecie TU. A teraz czas na kolejne kosmetyczne nowości!


 

Moja siostra sprawiła mi niespodziewany, przepiękny prezent i to właśnie z niego pochodzi większość pokazywanych dziś kosmetyków. Dostałam od niej produkty z Organique, Mohani i Golden Rose. 

Organique, hand cream
Jest to mój ulubiony krem do rąk od jakiś dwóch lat. Uwielbiam go za pąpkę, zapach, a przede wszystkim za działanie! Mój właśnie dobija dna, więc cieszę się że go dostałam. Tymbardziej, że ostatnio wyprowadziłam się z Wrocławia i mam słaby dostęp do kosmetyków tej firmy. Koszt to ok 35 zł.

Organique, Anti-age hair mask
Kolejny ulubieniec. Jak pewnie zauważyliście bardzo lubię kosmetyki tej firmy. Goszczą u mnie głównie w pielęgnacji twarzy, ale również i ciała (peelingi i masła). Tą maskę miałam bardzo dawno temu, ale pamiętam, że świetnie wygładzała moje włosy. Z masek do włosów lubię jeszcze bardzo Argan Shine i Bloom Essence. Koszt ok 45 zł.

Organique, Bloom Essence, emulsja do higieny intymnej
Ostatnio staram się iść w produkty o jak najbardziej naturalnym składzie. W pielęgnacji twarzy mam tylko jeden produkt (żel do twarzy) o bardziej chemicznym składzie. W pielęgnacji ciała również staram się aby produkty miały jak najmniej zbędnych składników. Od bardzo dawna używam produktów AA, ale jak któregoś razu spojrzałam na skład to się przeraziłam. Cieszę się, że mam teraz produkt, któremu bliżej do natury niż domestosa. Koszt to ok 35 zł.


Mohani, Olej awokado
Na ten olej miałam ochotę juz od dłuższego czasu. Z firmy Mohani mam już dwa oleje, które pokochałam : olej z pestem truskawek i ze słodkich migdałów. Pochodzą ze sklepu Helfy.pl i cenie ich nie tylko za dobrą cenę, ale również i estetyczne buteleczki. Nienawidzę, gdy opakowania są tandetne i brzydkie. Żyjemu w takich czasach, że zrobienie ładnej etykiety wcale nie oznacza wyższej ceny produktu. Olej kosztuje ok 18 zł.



Golden Rose, Liquid Matte Lipstick
Te pomadki znalazły się na mojej Wishlist 2017. Wiadomo, że moja siostra czyta mojego bloga także kierowała się również moimi potrzebami. Dostałam pomadkę w kolorze 03 i 13. 03 nigdy mi się nie podobała, ale ktoregoś dnia przyszła do pracy moja koleżanka Sandra i wyglądała w niej cudownie. Od tego momentu wiedziałam, że na ustach wygląda zupełnie inaczej, lepiej niż na swatchu. 13 wydaje mi się, że jest już z nowej kolekcji odcieni. Jest to delikatny nudział, połączony z nutą brzoskwini. Nigdy bym sama sobie jej nie kupiła. Tymbardziej patrząc na kolor jaki zostawia na ręku. Jednak do mocnego makijażu wygląda super! Koszt jednej pomadki to ok 20 zł.





Jak mam tylko możliwość wejścia do Natury, to zawsze z niej skorzystam. Ostatnia moja wizyta zakończyła się zakupem dwóch znanych mi już produktów i dodatkowo bardzo lubianych.

Sensique, odżywka do paznokci First Aid
Moje paznokcie są bardzo trudne w utrzymaniu. Wiele odżywek powoduje odwrotny efekt od zamierzonego. Stosowałam już odżywki Golden Rose (ok trzech różnych), Semilac, Eveline i wiele wiele innych. Wszystkie powoduje nadmierne rozdwajanie płytki. Ta odżywka jako jedyna wzmacnia mi płytkę, odżywia ją i kosztuje zaledwie 9 zł. Często można dostać ją w promocji za ok 4,50 zł.

Inecto Naturals, Odżywka kokosowa
Jedno opakowanie sięga już dna, dlatego musiałam kupić kolejne. Uwielbiam tą odżywkę. Skład ma dość dobry, poza Isopropylalcohol. Nie stosuje jej do każdego mycia, więc nie widzę skutków używania produktu z tym składnikiem. W moim przypadku odżywka bardzo fajnie nawilża włosy, stają się błyszczące i pięknie pachnące kokosem. Koszt to ok 17 zł.


Pod koniec stycznia robiłam zamówienie w sklepie internetowym e-zebra.pl. Miałam zamówić tylko jeden produkt. Niestety nie obyło się bez dodatkowych rzeczy.

Maybelline, Color Tattoo nr 91
Ten produkt jest moją ulubioną bazą pod cienie. Nie miałam jeszcze tak taniej, dobrej, trwałej i wydajnej bazy. Oczywiście polecam kupować go głównie w internecie bo jest o wiele tańszy niż w Rossmannie i innych tego typu sklepach, ale również nie był "macany" przez baby bez wyobraźni. Niestety bardzo często jak już jest na promocji i jest kilka sztuk tego własnie koloru to okazuje się, że każdy był już otwarty, dotykany itp itd. Przy zakupie w drogerii internetowej mam komfort, bo kupuje czysty produkt. A jego koszt wynosi zaledwie 12,60 zł.

W7, Matowy puder bronzujący Honolulu
Akurat ten puder trafił do koszyka przez przypadek. Widziałam ostatnio kilka jego recenzji i zaciekawił mnie. Kosztuje zaledwie 12 zł, a jest naprawdę dobrym produktem!

Kavai, pędzel 20 i 80
Na pędzle tej firmy miałam ochotę również od dłuższego czasu. Szczególnie podobał mi się ten do blendowania (80). Niestety w polecanych ukazał się ten piękny, ścięty i zbity pędzel (20) i nie mogłam się powstrzymać. I dobrze zrobiłam, bo jest świetny! Używam go do nakładania bronzera i pokochałam od pierwszego użycia. Pędzel nr 20 kosztuje 17 zl, pędzel nr 80 kosztuje 27 zł.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Zapraszam do komentowania i wyrażania swojej opini! :)